W rytmie i podbiegach

      Brak komentarzy do W rytmie i podbiegach

Po niecodziennych zakupach, które uzupełnione jeszcze zostały o bluzę 4f z przeceny na Bieszczadzki Zimowy, jestem obkupiony biegowo na dwa a może więcej lat do przodu. Pierwszy raz od pięciu lat (czyli powrotu do biegania), aż tak zaszalałem. Dodatkowo udało mi się też przeczytać Danielsa, a tabele VDOT mam zaznaczone zakładką, coby często do nich wracać. To też nowość, i… Read more »

Nowe buty, Daniels & Daniels

      Brak komentarzy do Nowe buty, Daniels & Daniels

Otwock Biega… …a ja nie. Ponownie nie wyszło. Staram się, jak mogę nie zaspać i czasem nie wychodzi. Rano, 7 stycznia, jak wstałem było za późno, żeby zdążyć. Termometr wskazywał blisko ziemi – 20°C. Otwock biegał – oglądałem zdjęcia na profilu. Marcin wyglądał, jak przymarznięty Mikołaj, ale kilka dni później wyjaśnił, że to była Ziajka dla dzieci, która zamarzła, ale skórę… Read more »

Przygotowania do 29 stycznia (śnieg, chlapa i mróz)

Nowy Rok rozpoczął się gładko wspólnym bieganiem z Otwock Biega.Bawiłem się zegarkiem, więc aby zobaczyć, co wybiegaliśmy musiałem posiłkować się zapisem Marcina z Endomondo. Wpadła pierwsza dyszka. Przed bieganiem pojawił się na chwilę Jurek i rzucił tylko, że zaklepał nocleg w jakimś gospodarstwie agroturystycznym na nasz wyjazd do Cisnej. A Cisna chcąc nie chcąc zdominowała moje pierwsze styczniowe treningi. Chlapa… Read more »

Stary odszedł, nowy nadszedł

      Brak komentarzy do Stary odszedł, nowy nadszedł

Banalny tytuł, bo i banalny temat. Nowy rok Przeglądałem dziś różne wpisy blogowe na bieganie.pl i tak mnie natchnęło, że w sumie to każda łepetyna potrzebuje czegoś przed oczami. Namacalnego, w cyfrach, w kolumnach, wzrokowego. Coby zobaczyć, porównać, zanalizować i zacząć myśleć w nowym kierunku. Zdecydowałem, że zrobię dla siebie takie małe podsumowanie, na wzór jednego z przeczytanych. Dziś podczas… Read more »

O nowym, dokładniejszym (?) GPS-ie

      Brak komentarzy do O nowym, dokładniejszym (?) GPS-ie

Wieczory zaczynające się o 16 po południu, szaruga, zimno, czasem mokro, czasem śnieżnie. Słowem – nie ma o czym pisać, bo bieganie raczej nudnawe jest w takie dni. Wychodzisz, biegasz, świata nie widzisz, wracasz. Grudzień. A liczyłem na śnieg i nocne bieganie w lesie, gdzie więcej światła odbija właśnie śnieg… Na razie można o tym tylko pomarzyć. A że to… Read more »

Nowy termin w biegowym słowniku

      Brak komentarzy do Nowy termin w biegowym słowniku

Po Biegu Otwockim, który okazał się rewelacyjnym zwieńczeniem sezonu 2016, treningi robiłem jeszcze przez tydzień. A od czwartego tygodnia listopada – głównie przez zamieszanie w domu – nie biegałem przez kolejne cztery tygodnie. Przerwa biegowa zakończyła się 14 grudnia, spokojną dyszką. W normalnych warunkach treningi pewnie by się odbyły, ale w końcu ruszyła praca na którą czekaliśmy od końca czerwca…. Read more »

Dyszka na otwockie stulecie

      Brak komentarzy do Dyszka na otwockie stulecie

435 osób ukończyło dziś VI Bieg Otwocki z Okazji 100 Rocznicy Uzyskania Praw Miejskich przez Otwock. Ja też. I nowa koszulka wpadła do kolekcji – przyda się, bo jest rewelacyjna, podobnie jak poprzednia, z Biegu Integracyjnego.   Czasem, opisując jakieś zdarzenie, przywołuję mojego kumpla, z którym zaczynałem bieganie. Wspomniany A. był na bieg zapisany przez mnie, bo chciał. Przez noc… Read more »

Dwadzieścia i siedem

      Brak komentarzy do Dwadzieścia i siedem

Ciekawie się złożyło, ponieważ poniższy wpis to dwudziesty siódmy z kolei. Ciekawie, bo opisuje inne, niedzielne dwadzieścia i siedem. Dziś będzie krótko, bo kronikarsko. Do biegu otwockiego został tydzień. Przegląd listy startowej pokazał, że zamiast pierwotnych 200 osób wystartuje 699… Zrobił się z tego całkiem duży bieg. Kumpel (czyli wcześniej już wspominany A.) miał coś ze mną potrenować, ale nie… Read more »

Osiemdziesiąt w tle, czyli jeszcze o jesieni

      Brak komentarzy do Osiemdziesiąt w tle, czyli jeszcze o jesieni

Założyłem sobie ambitny plan na mijający tydzień. Spacerowe tempo i same długie wybiegania. Część się mi udało zrealizować. Tą z długimi wybieganiami.   Poniedziałek, środa, piątek i niedziela – tak wyglądały wybiegania na 20 kilometrów. Co drugi dzień. Pisałem wcześniej, że nie lubię biegać w strugach deszczu. I dalej nie lubię. Ale w mijającym tygodniu dokonałem odkrycia na miarę ognia… Read more »

Kratka, czyli… przyszła jesień

      Brak komentarzy do Kratka, czyli… przyszła jesień

Przyszła jesień. Co było widać już jakiś czas temu, gdy zaczynały odlatywać klucze ptaków. A teraz? Chłodniej, ciągle pada, potem pada. I jeszcze trochę pada. W międzyczasie jeszcze choróbska się pałętają. Nie mam nic przeciw bieganiu, kiedy pada. Ale jak krążą dookoła choroby a z nieba się leje, a nie pada, to nie biegam. „Mały” deszczyk, czyli ulewa ma swój urok… Read more »