I po kontuzji… z bonusem

      Brak komentarzy do I po kontuzji… z bonusem

Pierwsze dwa tygodnie sierpnia poleciały bez ani jednego wyjścia w las. Mięsień bolał tak, że momentami trudno było chodzić. W poniedziałek, 14 sierpnia, byłem z wizytą u lekarza. I dostałem skierowanie na rentgena. Mięsień mięśniem, ale głównym problemem jest kręgosłup… Lekarz zalecił oszczędzanie się. Oraz unikanie fikołków, fitnessów i takich tam. No to unikam. Od wtorku robię codziennie spokojne 12… Read more »

Kontuzja? Ujęcie pierwsze

      Brak komentarzy do Kontuzja? Ujęcie pierwsze

Rewelacyjny lipiec Lipiec, choć na początku nic tego nie zapowiadało zakończyłem z ładnym kilometrażem – prawie 340. Drugi najlepszy kilometrażowo miesiąc tego roku. Do tego pięć i sześć kilometrów poniżej 4 minut na kilometr. Jedna dobra próba biegu ciągłego na 4 kilometry w tempie (jak w zegarku) 3:55 na kilometr na stadionie. No i fantastyczna próba poprawienia czasu na 1 kilometr,… Read more »

Dwa razy dwadzieścia

      Brak komentarzy do Dwa razy dwadzieścia

Piętnaście miesięcy… …tyle potrzebowałem, żeby zabrać się za – w sumie – prosty bieg. Długie oczekiwanie. Ciekawy rezultat. Ale wpis będzie krótki. Chodzi bowiem o postanowienie poczynione w kwietniu 2016 roku przy piwie, z Arturem i Remim. Powstał wtedy plan, według którego zakładałem powrót do baaaaaaardzo długich biegów. Plan zakładał pierwszy ultramaraton jeszcze w 2016 roku, jednak poprzedzony dwoma wybieganiami… Read more »

≤4… odsłona druga

      Brak komentarzy do ≤4… odsłona druga

I zaczęła się zabawa wspomniana w poprzednim wpisie. Hubert, z którym gadaliśmy o treningu podczas biegania na stadionie OKS-u nazwał to biegiem progresywnym. OK, może być – będzie łatwiej go odróżnić. Choć dla mnie to nic innego, jak stary, dobry bieg ciągły. Dwukoły Na początek wpadł wyjazd na mazurskie pogranicze, gdzie czekała ciężka, fizyczna robota. Kucie kafelek i betonu na… Read more »

Lipcowy OKS wieczorową porą

      Brak komentarzy do Lipcowy OKS wieczorową porą

Wspomniane wcześniej mieszanie treningów zacząłem w ciągu zeszłego tygodnia. Mój nowy pomysł na pobicie 40 minut na dychę jest w swojej prostocie całkiem głupi i niegłupi zarazem – biegać w tempie co najwyżej 4 minut na kilometr (a najlepiej ciut poniżej) przez całe dziesięć kilometrów. Proste, nieprawdaż? Nowe, nowe… przyszło nowe! Zacząłem więc w zeszłym tygodniu. Według owego genialnego i… Read more »

Zbieranie się po Platerowie

      Brak komentarzy do Zbieranie się po Platerowie

Bieg w Platerowie już od dwóch i pół tygodnia jest historią. Działo się w międzyczasie tyle, że wyleciał z głowy. Choć lekka niechęć do treningu nie. Na domiar złego lektura niektórych blogów na bieganie.pl pokazała całą prawdę o końcówce czerwca – nie dla wszystkich to był łatwy okres. W ciągu tych dwóch tygodni nabiegałem zaledwie 115 kilometrów. Żeby się jednak pocieszyć,… Read more »

Platerów – dwa w jednym: sukces i porażka

      1 komentarz do Platerów – dwa w jednym: sukces i porażka

Kolejne dwa tygodnie strzeliły, jak z bicza. W większości w upale – czy to na stadionie, czy w lesie. Z jednej strony mniejszy kilometraż miał dać trochę odpoczynku przed biegiem w Platerowie, z drugiej strony upał dawał się tak we znaki, że robiłem treningowe minimum. A i tak naklepałem prawie 160 kilometrów w te dwa tygodnie. W ciągu tego czasu… Read more »

Piknik Biegowy – Biała Podlaska

      Brak komentarzy do Piknik Biegowy – Biała Podlaska

Dwa tygodnie strzeliły, jak z bicza. Pierwszy zamknął się w 120 kilometrach, drugi w prawie 100. Oprócz podstawowych sesji, dorzuciłem w ciągu tych dwóch tygodni sprinty na stadionie oraz podbiegi. Szczególnie z tych drugich jestem zadowolony – znalazłem fajny, 1200 metrowy odcinek do podbiegów i zbiegów. Ma wszystko – piasek, korzenie, cholernie grząski piasek i odcinek utwardzonego… czego? Szutru? Sam… Read more »

Spadające szyszki

      Brak komentarzy do Spadające szyszki

Koniec maja coś obfituje w głupoty, które chcę sobie zapisać. Dziś o spadających szyszkach. Skojarzenia z polityką i politykami są zupełnie przypadkowe i nie na miejscu. Chodzi o te szyszki z drzew, a nie – drzewa od szyszki. Od wczoraj w lesie panowały dość ciężkie warunki – bardzo mocny wiatr, sporo połamanych gałęzi i miejscami przewrócone mniejsze drzewa. A podmuchy… Read more »

Co dwóch trenerów, to nie jeden?

      Brak komentarzy do Co dwóch trenerów, to nie jeden?

Jadąc w marcu na Półmaraton Wiązowski nie wiedziałem, co to GP Traktu Brzeskiego i nie zakładałem, że wrócę na trasy tegoż. Cały marzec i kwiecień spędzone bardzo treningowo popchnęły mnie ku myślom o jakimś szybkim biegu na 5 kilometrów. W kieszeni miałem już czas na 10 kilometrów (z Wąskotorówki), a w czasie interwałów kilka razy poprawiałem czas na kilometr. Zapisując… Read more »